Prawie każdy z nas przemieszcza się czy to w swojej miejscowości, czy między miastami, krajami, lub kontynentami. Podczas wycieczki, nawet tej krótkiej, warto mieć ze sobą chociażby wodę. Już nie wspomnę o tych everestach podróżowania w najodleglejsze krajobrazy, gdzie bez własnego prowiantu i oporządzenia ani rusz. Specjalistą od dalekich podróży w stylu surwiwalu nie jestem, ale chętnie podzielę się z Wami sposobami na unikniecie nabywania jedzenia i picia w plastiku podczas tych mniej ekstremalnych eskapad.

O pamiątkach nie będę pisać, bo w większości przypadków ich nie potrzebujemy i nie ma sensu wydawać waluty na niepotrzebne rzeczy. A o zakupach zero waste, które czasem trzeba zrobić i podczas wycieczki możecie przeczytać tutaj.

Pisząc o eskapadach mniej ekstremalnych mam na myśli turystykę kulturową, która ma wiele gałęzi. Bardzo lubię te miejską formę turystyki, bo dzięki niej poznaje miejsca związane z kulturą w przestrzeni miejskiej, które mnie interesują. Cenię też sobie wygodę takiego spędzania czasu, bo sytuacje noclegowe i pogodowe nie zaprzątają mi głowy.

    

    

W takim razie jak jeździć na wycieczki i nie generować nowych śmieci? Może odpowiedź znajdziecie poniżej.

PIERWSZĄ NIEZBĘDNĄ RZECZĄ KTÓRĄ MUSISZ MIEĆ NIEZALEŻNIE OD CHARAKTERU WYCIECZKI, TO WODA
Wyrobiłam w sobie taki nawyk, Że w trakcie wypadów mniejszych i większych zawsze jest ze mną wielorazowa butelka. ZimĄ jest to termos z kubkiem w pakiecie, a latem butelka metalowa. Szklanej osobiście nie polecam, bo jest ciężka i może się zbić. Oczywiście pije wodę z kranu tak jak u siebie w domu tak i w różnych innych miejscach, o ile nie ma zakazu. Właściciel obiektu jest zobligowany do natychmiastowego powiadomienia gości o problemach z wodą. Jeszcze nigdy nie natrafiłam na zakaz picia wody w bazie noclegowej i jeszcze nie zdarzyło mi się mieć z tytułu picia kranówki problemów zdrowotnych. Ci nieprzekonani dla spokoju swojej duszy mogą się zaopatrzyć w aktywny węgiel, który z grubsza przefiltruje wodę głównie z chloru i doda jej różnych minerałów. Reasumując, w cenie noclegu mamy nieograniczony dostęp do wody, którą śmiało możemy zabrać ze sobą dalej. A co jeśli zachce nam się pić, gdy jesteśmy na mieście, a nasza butelka jest pusta? Taką sytuację miałam latem w Pradze. Na dobra sprawę mogłam udać się do jakiegoś baru, czy restauracji by kupić coś bez opakowania czy w szkle na miejscu, ale dla mnie to strata pieniędzy. Woda powinna być dostępna dla każdego i to za darmo, takie jest moje zdanie [1]. O kupnie wody w plastiku, a głównie taka jest sprzedawana w centrum, nie było mowy. Zatem poszłam do jednej restauracji z butelką i się zapytałam, czy mi ja napełnią wodą z kranu (tak po prostu), co obsługa bez problemu zrobiła. Nie twierdzę, ze wszędzie spotkamy się z taką życzliwością, ale ten przykład pokazuje, że warto pytać i próbować, bo wcale nie jest to skazane na niepowodzenie.

      

MAŁE PRZYJEMNOŚCI, CZYLI KAWA I HERBATA
Oczywiście nie ma to jak zasiąść wygodnie na komfortowej kanapie czy wygodnym krześle przed lokalem i cieszyć się smakiem ulubionego napoju. Podziwianie danego miejsca z takiej kawiarnianej perspektywy, przynajmniej dla mnie, jest bardzo atrakcyjne. Lubię w spokoju obserwować ludzi i cieszyć się możliwością oderwania się od nurtu dnia codziennego. Co jednak, jeśli mamy napięty plan wycieczki i nie wystarczy czasu na ucztę kawosza lub po prostu lubimy dzierżyć w dłoni kubek z ciepłym napojem? I na to jest patent, czyli wielorazowy kubek na kawę, czy też inne ciepłe napoje (i nie tylko). Zaletą takiego kubka jest to, że pozostaje on zamknięty, a do sączenia napoju służy jeden otwór. Dzięki temu napój się nie wyleje i dłużej pozostanie ciepły. Posiadając taki albo inny, ale wielorazowy kubek na ciepłe napoje nie dopuszczasz do tego, by przez Twoje ręce przechodziły bardzo niefajne kubki z podejrzanych substancji. Dodam jeszcze, że nie zdarzyło mi się do tej pory i nie słyszałam, żeby w jakiejś kawiarni odmówiono nalania kawy czy herbaty do kubka klienta. Taki kubek służyć Ci może nawet i do końca świata i o jeden dzień dłużej, a o to właśnie w idei zero waste chodzi.

PRZYJEMNOŚCI NIE MNIEJSZE LECZ DLA PEŁNOLETNICH, CZYLI GRZANE WINO
 Bardzo lubię ten specyfik i chętnie się nim raczę głównie na świątecznych targach. W większości przypadków wiem, kiedy się wybiorę na nie i jestem na to przygotowana, mam swój metalowy kubek. Ale raz spontanicznie z koleżankami z pracy po pracy szłyśmy na grzańca i ja po prostu nie mając swojego kubka metalowego kubka, pożyczyłam ceramiczny z pracy. Jak się nie da jak się da.

     

PLASTIKOWA SŁOMKA, WIDELCZYK I ŁYŻECZKA? NIE DZIĘKUJĘ
To chyba najmniejszy problem przy zamawianiu lemoniady, drinka lub innego napoju powiedzieć „proszę bez słomki” I na tym mogłabym zakończyć fragment dotyczący tej rureczki, ale są i tacy, którzy lubią pić przy jej pomocy. Ja się po części do takich ludzi zaliczam. Jak przyjeżdżam do rodzinnego miasta, to lubię zajść na obiad do jednej z tutejszych restauracji. Niezmiennie od dłuższego czasu zamawiam wyciśnięty sok z cytryny i pietruszki, który jest serwowany w słoiku i zawsze do niego panie dodają słomkę. Ja staram się mieć zawsze słomkę ze sobą i, zamawiając sok mówię „bez słomki”, i sączę go przez swoją metalową. Jednak jak wyjątkowo jej nie mam, to radzę sobie bez niej. Niby nic, a przez nasze właściwie usta nie przechodzi kolejny zbędny kawałek plastiku.

Prawie rok temu udałam się w podróż do Brukseli. Oczywiście chciałam spróbować tutejszego przysmaku, czyli frytek z majonezem. W drogę zabrałam ze sobą między innymi swój sztuciec, menażkę i chusteczki materiałowe. Może dla niektórych to będzie szok, ale z pomocą koleżanki, mieszkanki tego miasta zamówiłam frytki do swojego pojemnika i otrzymałam je bez papieru, bez plastikowego widelczyka i do swojej pomocy. Ekspedient na początku nie rozumiał, o co nam chodzi, ale jak już mu się rozświeciło, to bez chwili namysłu zabrał ode mnie menażkę napełnił ją, skasował i już pytał się kolejnego klienta co podać. Muszę przyznać ze zajadałam się nie do końca smacznymi frytkami ociekającymi majonezem w bardzo komfortowych dla mnie warunkach, czyli swoim sztućcem, nie z tacki, a po konsumpcji otarłam buzie materiałowa chusteczka nie z ta celulozy. I znowu nie twierdze, że spotkamy się z taka przychylnością wszędzie. Ten przykład świadczy tyle, co nie dowiesz się, jeśli nie spróbujesz, a spróbować warto.

TEKSTYLIA W PODÓŻY
Bardzo, ale to bardzo pomocnym „gadżetem” w czasie wycieczki są torby, woreczki, chusty i chusteczki materiałowe, które zajmują niewiele miejsca i są lekkie. Dzięki nim można transportować wiele rzeczy bez użycia jednorazowych rozwiązań. Dodatkowo dzięki chusteczka Twój nos i usta nie będą miały kontaktu z jednorazowym płatkiem. Nigdy nie wiesz, czy w trakcie zwiedzania nie najdzie Cię ochota na skosztowanie skarbów tutejszego piekarnictwa, albo kupna dorodnych lokalnych owoców. Zawsze jadąc poza miasto mam ze sobą tego typu materiał i Tobie tez polecam wyrobić sobie taki nawyk.

      

      

JEDZENIE NA WYNOS ZERO WASTE, CZY TO W OGÓLE MOŻLIWE
 Możliwe i ja to praktykuję praktycznie na co dzień. W kontekście wycieczek jest podobnie. Po prostu zabieram ze sobą swój pojemnik i kuszę los. Często z góry zakładamy, że nie uda nam się wziąć czegoś na wynos do swoich pomocy i to jest bardzo mylny tok myślenia. Mnie wielokrotnie udało się kupić jedzenie do swojego pojemnika albo prosto do reki, omijając tacki, papierki i inne historie. Wystarczyło o to z uśmiechem poprosić. Nie wiem jak Wy, ale mnie autentycznie obrzydza jedzenie ze styropianowego pudełka i dokładam wszelkich starań, by jeść na wynos tak jak ja lubię, a nie tak jak jest wygodnie sprzedającemu. Będąc w Serbii nie miałam najmniejszego problemu z kupnem burka do chusteczki materiałowej czy prosto do reki. Żyjąc w Pradze jeszcze nigdy mi się nie zdążyła sytuacja, żeby sprzedawca nie chciał mi dać jedzenia na wynos na moich warunkach. I znowu, pamiętajmy, że tak kolorowo nie musi być wszędzie, ale właśnie naszymi staraniami możemy to zmienić i wpłynąć na poprawę nabywania dóbr jadalnych w stylu zero waste.

      

Tym wpisem chciałabym Was gorąco zachęcić do zabierania w podróż tak niepozornych przedmiotów, jak chustki, butelki na wodę, czy słomki. Dzięki nim nie weźmiecie udziału w festiwalu marnotrawstwa, jakim są jednorazowe produkty zewsząd nam wciskane.

[1] Kasia, czyli druga polowa zeroheroes aktualnie mieszkająca w Anglii donosi, że w tamtejszych lokalach bez problemu po poproszeniu można otrzymać wodę z kranu za darmo, a co więcej często już na starcie czeka ona na na klienta.

Nie jem zwierząt, idea minimalizmu jest mi bliska, a w szeroko pojętej ekologii dobrze się odnajduję. Wspieram lokalnych przedsiębiorców, staram się konsumować z głową i używam narzędzia, jakim jest zero waste, by być bardziej odpowiedzialnym Ziemianinem. Wiem, że moja działania nic nie zmienią, ale robię dalej swoje.
  • Agnieszka Osiak

    Powiedz kochana, gdzie to wszystko kupić? Jestem zwłaszcza zainteresowana słomką, materiałowymi chustami na żywność i tymi metalowymi pudełkami. Supersprawa! Dajcie znać 🙂

    • Hej, ja swoje pomoce kupiłam w Czechach, bo tu mieszkam. W Polsce oczywiście też można nabyć identyczne. Słomki z wyciorem są dostępne w sklepie BEZ PUDŁA. Myślę, że jak nie będziesz we Wrocławiu, to może uda Ci się umówić z Kamilą na zamówienie wysyłkowe. W BP są też metalowe pojemniki na jadło. Poza tym polecam sklep https://twojlunchbox.pl/search?orderby=position&orderway=desc&search_query=Made+Sustained tam są bardzo dobrej jakości termosy i pojemniki. Mam, używam i jestem zadowolona bardzo, bardzo. Materiałowe owijacze na np. pieczywo, to teraz nawet popularne się stały taki dla przykładu https://www.ecokitchen.pl/bees-wrap/ Moje nie sa woskowane tylko takie z ceratką w stylu https://artillo.pl/produkt/sniadaniowka-mata-do-kanapek-samoloty,129333.html Mam nadzieję, że pomogłam 🙂
      Pozdrawiam
      [Anna]

      • Agnieszka Osiak

        Dzięki! :* Tak jak wspomniałam powyżej, ostatecznie zaopatrzyłam się na alliexpress, ale wszystkie linki przejrzałam i bardzo dziękuję 🙂

    • Stalowe słomki znajdziesz na aliexpress, taniej niż u nas 🙂 sama siè na nie czaję, wiszą mi koszyku juź jakiś czas 😉
      Bidony stalowe też, siatki na zakupy w sensie woreczki na owoce, warzywa itp teź kiedyś trafiłam.
      Owijek na kanapki nie widziałam i w sumie nawet nie szukałam ale chyba zerknę z ciekawości 🙂

      • Agnieszka Osiak

        Przedwczoraj dokonałam swoich pierwszych zakupów na alliexpress i rzeczywiście wśród nich były zarówno słomki, jaki i metalowe składane sztućce oraz takie siatki na owoce 🙂

        • 😀
          Z rzeczy eco polecam jeszcze drewniane patyczki kosmetyczne i bambusowe szczoteczki do zębów 🙂

          Ja wiem, że transport z Chin już mało eco wg niektórych jest ale przynajmniej plastiku mniej 🙂