Z Beą Johnson o przekładzie

Categories Wywiad

Dzisiejszy wpis inicjuje cykl wywiadów. Planujemy przedstawiać Wam osoby, które nas inspirują do wdrażania idei zero waste w różnych sferach życia.

Na pierwszy ogień poszedł nikt inny jak sama Bea Johnson, której udało mi się zadać kilka pytań z bliskiego mi tematu, jakim jest przekład. W oczekiwaniu na polską wersję „Zero Waste Home” Bea opowiedziała mi o istniejących tłumaczeniach swojej książki. Tyle słowem wstępu, zapraszamy do lektury!

Dostępna jest również wersja angielska // English version available [EN]

Okładka oryginały "Zero Waste Home"

Na ile języków Twoja książka została do tej pory przetłumaczona?

Moja książka ukazała się w 12 językach, a w ubiegłym tygodniu dowiedziałam się, że będzie również przetłumaczona na język włoski.

Czy pamiętasz jeszcze, które tłumaczenie ukazało się jako pierwsze? Jak do niego doszło?

Pierwszym tłumaczeniem było tłumaczenie na język koreański zainicjowane przez mojego wydawcę.

Co zwykle inicjuje kolejne tłumaczenie?

Część przekładów została zainicjowana przez mojego wydawcę, jednak większość przez czytelników lub osoby, które obejrzały moje wystąpienie Google Talk lub jedną z moich prezentacji tak, jak w przypadku tłumaczenia na niemiecki. Oto historia jego powstania:

Po przeczytaniu francuskiej wersji mojej książki, Marie Delapierre postanowiła otworzyć Unverpackt Kiel, pierwszy niemiecki sklep bez opakowań. Zaprosiła mnie, bym wystąpiła w Kiel, zaproszenie to z chęcią przyjęłam. W międzyczasie, dwunastoletnia dziewczynka przygotowywała szkolny raport na temat zanieczyszczenia plastikiem… gdy dowiedziała się, że będę w jej mieście, poprosiła tatę, by zabrał ją na moje wystąpienie. Jednak tego dnia ojciec był wykończony po pracy i powiedział córce, że nie będzie to możliwe. Ona naciskała i ostatecznie zaciągnęła go na moją prezentację. Tacie spodobało się moje wystąpienie i był zaskoczony, gdy dowiedział się, że moja książka nie była jeszcze przetłumaczona na niemiecki. Okazało się, że był wydawcą… rok później opublikował „Glucklich Leben Ohne Mull”!

What I am holding here is more than the German translation of my book, it’s also the beautiful story behind it… After reading the french version of Zero Waste Home, Marie Delapierre decided to open @unverpackt_kiel, Germany’s first bulk store. She contacted me to have me come to Kiel for a speech and I gladly accepted. In the meantime, a 12 yr old girl was writing a school report on plastic pollution… When she found out that I was coming to her town for a talk, she asked her dad to bring her. But the night of the event, the dad was exhausted from work and told his daugther that it would not be possible. She insisted, finally dragging him to the event. The dad ended up loving my speech and was surprised to find out that my book had not yet been translated to German. He happened to be a publisher… and a year later, he would publish Glucklich Leben Ohne Mull! —– Ce que je tiens la c’est plus que la version allemande de Zero Waste Home, c’est aussi la belle histoire qui l’accompagne… Apres la lecture de la version francaisie de mon livre, Marie Delapierre decide d’ouvrir @unverpackt_kiel (le premier magasin de vrac en Allemagne). Elle me contacte pour venir a Kiel et donner une conference. J’accepte volontiers. Pendant ce temps, une fille de 12 ans ecrit un dossier scolaire sur la pollution… Lorsqu’elle apprend que je viens dans sa ville pour une conference, elle demande a son pere de l’y amener. Mais le soir de l’evenement, le pere est epuise par le travail et dit a sa fille que ce ne sera pas possible. Elle insiste et arrive a le convaincre d’y aller. Le pere finit par adorer ma conference et est surpris d’apprendre que mon livre n’est pas encore traduit en allemand. Il se fait que lui-meme a une maison d’edition… un an plus tard, il publie Glucklich Leben Ohne Mull! —– #zerowaste #zerodechet #zerowastehome #glucklichlebenohnemull #girlpower #ontour #tournee #book

A photo posted by Bea Johnson (@zerowastehome) on

Czy odwiedziłaś wszystkie kraje, w których do tej pory ukazało się tłumaczenie?

Wszystkie poza jednym: Koreą.

Jestem ciekawa jednej rzeczy, Twój język ojczysty to francuski, natomiast mieszkasz w kraju anglojęzycznym. W jakim języku pisałaś książkę po angielsku czy po francusku? Kto przetłumaczył ją na drugi język, czy sama podjęłaś się tłumaczenia? Dlaczego?

Napisałam książkę w amerykańskim angielskim, gdyż dłużej żyłam w USA, niż we Francji. Było mi łatwej pisać po angielsku. Poza tym, mieszkając w USA, naturalnym było szukanie wydawcy właśnie tutaj. Nie przetłumaczyłam książki na francuski, gdyż byłam zbyt zajęta promocją wersji amerykańskiej oraz utraciłam płynność w moim języku ojczystym. Przez kilka miesięcy współpracowałam za to z tłumaczem w celu adaptacji książki na rynek francuski i upewnieniu się, że będzie oddawała mój głos i styl pisania.

Jakie to uczucie, mieć świadomość, że Twoja książka jest dostępna w tylu językach?

Przyjechałam do Stanów jako 18 -letnia Au Pair (ze słabą znajomością angielskiego!) i nigdy nie spodziewałabym się, że pewnego dnia rozpocznę światowy ruch i napiszę książkę, która będzie dostępna w 13 językach! W 2010 roku, po tym jak napisał o mnie New York Times, zostałam nagle okrzyknięta „kapłanką życia bez odpadów”. Od tego czasu wystąpiłam ponad 150 razy w ponad 25 krajach na pięciu kontynentach, a mój styl życia był prezentowany w druku i telewizji, dając świadectwo na to, że życie bez odpadów jest możliwe i inspiruje tysiące osób, które podążają moim śladem. Moja książka przyczyniła się również do otwarcia za granicą wielu sklepów bez opakowań, założenia organizacji zero waste i wdrażania bezodpadowych alternatyw. Czuję dumę i zaszczyt, widząc społeczność jaka się utworzyła.

Bea Johnson trzyma postugalskie wydanie książki "Zero Waste Home"
Fot. Bruno Colaço 4SEE

Czy uczestniczysz w procesie przekładu? Czy tłumacze są z Tobą w kontakcie podczas tłumaczenia książki? 

Jeśli tłumacze oczekują współpracy, jestem dla nich dostępna. Niektórzy tłumaczyli bez mojego wkładu, jak, na przykład, tłumacz koreański. Inni, jak w przypadku wersji hiszpańskiej, kontaktują się ze mną w celu współpracy.

Czy jakieś konkretne fragmenty książki zostały dostosowane do potrzeb kraju, w którym książka była wydawana?

Tak, informacje o lokalnych zasobach, które są ujęte w treści książki oraz na jej końcu. Poza tym, książka zainspirowała większość tłumaczy do zaadaptowania stylu życia bez odpadów, więc zawarli oni swoje uwagi w przypisach.

Czy marzy Ci się, by książka była dostępna w jakimś konkretnym kraju?  

Tak, oczywiście w Polsce! Ilość osób, które w ubiegłym tygodniu przyszły na moje wystąpienie w Warszawie pokazuje zainteresowanie Polaków stylem życia bez odpadów. Byłoby cudownie, gdyby porady i przepisy zawarte w mojej książce były dostępne w języku polskim.

 

Zdjęcia dzięki uprzejmości Bei Johnson

Kiedy pierwszy raz usłyszała o zero waste, pomyślała, że to coś dla niej i choć nadal ilość śmieci, które generuje jest daleka od zera, stara się wdrażać ideę ograniczania odpadów i zarażać nią innych.