RECENZJI NIE BĘDZIE „O DOBRYM JEDZENIU” AGATA MICHALAK

Categories KSIĄŻKI

Nie jestem dobra w pisaniu recenzji książek. Mogę jedynie napisać, że pozycja pt. „O dobrym jedzeniu” autorstwa Agaty Michalak jest z tych do których się wraca. Czytanie tej książki było wielką przyjemnością i przygodą poznawczą. Zamiast wypasionej recenzji poniżej znajdują się subiektywnie wybrane cytaty, które są pozbawione kontekstu i którymi chciałabym zachęcić Was do sięgnięcia po ten zbiór niebywale interesujących opowieści.

„Rolnictwo ekologiczne to nie tylko wybór odpowiedzialnej technologii, lecz także zaangażowanie ideologiczne”.

„Jest w Polsce sporo produktów, o których warto opowiadać, bo są częścią godnego zachowania dziedzictwa, jak stare odmiany roślin jadalnych, albo efektem pięknej pasji w nowym kształcie, tak jak serowarstwo”.

„Są w końcu ludzie, którzy działają mądrze i z sercem, kierując się nie potrzebą zysku, ale chęcią wytworzenia odrobiny dobra – rozumianego jako coś dobrego, nie zaś jako produkt (…).”

„Elementów hamujących rozwój  małoskalowego rolnictwa tradycyjnego jest mnóstwo, choćby brak obwoźnych ubojni, rynek dystrybucji zawłaszczony przez sieci supermarketów, brak szkół specjalizujących się w rolnictwie ekologicznym”.

„Brak u nas szerokiego widzenia, zrozumienia dla tego, że inwestycja w edukację kulinarną się zwraca.”

„Gotując i robiąc zakupy, kształtujemy model rolnictwa, wpływamy na krajobraz za oknem”.

„W Polsce nie ma szacunku dla mięsa, jest zbyt popularne, a to przekłada się n jego jakość”.

„Dopiero później, wraz z przemysłowym, fabrycznym chowem, system się zdegenerował, co przyniosło nie tylko nieszczęście zwierząt i jedzenie nafaszerowane antybiotykami czy hormonami wzrostu, lecz także olbrzymią produkcję zanieczyszczeń”.

„Wolę świadomych wegetarian niż bezmyślnych mięsożerców”.

„(..) w dyskusji o mięsie jest sporo hipokryzji. To ona każe ludziom bulwersować się tym, że duże sieci handlowe sprzedają całe prosięta owinięte w folię, choć te same osoby codziennie jedzą kawałek mięsa pochodzący od innej świni na kanapce”.

„Ostatecznie żaden menadżer wielkiej firmy nie jest rozliczany z tego, czy karmi ludzi uczciwym jedzeniem. Jest rozliczany z tego, czy akcjonariusze dostaną dywidendy na koniec roku (…)”.

„Dopóki jest morze, to jest co łowić, ale są poważne zagrożenia… Szczególnie połowy paszowe. Odławia się wszystko, jak leci, a inspektorzy nie mogą nawet wejść na pokład jednostek, które zgłaszają do portu, że mają ryby na pasze (…)”.

„(…) konsumenci psioczą na wysoką cenę produktów ekologicznych. -Ale hola, hola, może ta cena nie jest zbyt wysoka, tylko ty chcesz kupić za dużo, bo przyzwyczaiłeś się do zaniżonej ceny przemysłowej marchewki z dyskontu?”

„Mało kto jednak realnie zadaje sobie trud, sprawdzenia, jaką drogę przechodzą pomidory, kapusta czy ziemniaki, nim trafią na nasz stół”.

„To, że na przykład sklepowe pomidory często bywają niesmaczne, jest głównie kwestią odmiany, bo w tej produkcji nacisk kładzie się na plenność i odporność na choroby czy wytrzymałość w transporcie”.

„A klient wprawdzie chce naturalnego towaru, ale najlepiej, by kosztował tyle co produkt przemysłowy”.

„(…) uprawa ekologiczna to głęboki dialog z naturą i sposób na życie”.

„Chcemy produkować ser na najwyższym światowym poziomie (…). Nie chodzi nam o nagrody i odznaczenia, ale o własne przekonania, że tego nie da się już robić lepiej. A to jest możliwe wyłącznie w bardzo niedużych ilościach, wyłącznie z własnego mleka uzyskiwanego od własnych zwierząt na własnej farmie”.

„Wychodzę w pole nie po to, by sprawdzać, co nie gra, lecz by wypatrywać tego, co piękne, i cieszyć się z tego, że rośnie”.

„Trzeba działać, nie marudzić”.

Przekonani?

 

Nie jem zwierząt, idea minimalizmu jest mi bliska, a w szeroko pojętej ekologii dobrze się odnajduję. Wspieram lokalnych przedsiębiorców, staram się konsumować z głową i używam narzędzia, jakim jest zero waste, by być bardziej odpowiedzialnym Ziemianinem. Wiem, że moja działania nic nie zmienią, ale robię dalej swoje.