POWRÓT DO SZKOŁY W STYLU ZERO WASTE

Categories Dobra zmiana, SZKOŁA, Zero Waste: Krok po kroku

 

Dziś na blogu temat bardzo na czasie, bo mamy początek września i piszę o sprawach szkolnych.
 
Dla wielu rodziców dzieci i nastolatków pojęcia szkoła i zero waste zapewne się wykluczają. Ja postaram się dowieść, że nie trzeba być zarówno uczniem i bezsensownym marnotrawcom. Proszę o łaskawe spojrzenie na poniższy wpis. W szkole nie byłam już wiele lat i nie jestem ekspertem w tych sprawach nie mniej temat mnie bardzo ciekawi.

W tym miejscu chciałam jeszcze dodać, że w mojej ocenie człowiek nieżyjący w społeczności plemion izolowanych nie jest w stanie być 100% zero waste. Popatrzcie na Beę i jej słoik z odpadem. To nie zmienia faktu, że powinniśmy ograniczać niezdrową konsumpcję, popyt na śmieci i ich produkcję. Dla nas samych, dla innych i dla potomnych.

 

PODRĘCZNIKI SZKOLNE I LEKTURY

Podręczniki, to skomplikowany temat, a polscy urzędnicy wcale nie ułatwiają obywatelom w tej materii ograniczyć szybką „konsumpcję”. Mój tatuś opowiadał mi jak jeden elementarz, był dziedziczony przez ośmioro jego rodzeństwa. Ja sama pamiętam, jak miałam w szkole podręczniki z notatkami innych uczniów, którzy już skończyli edukację. Teraz w związku z częstymi zmianami nauczanych treści podręczniki nie służą już tyle lat, niestety.

W każdym razie jeśli istnieje możliwość kupna używanych podręczników, albo pożyczenia ich to po prostu róbmy to! Jak możemy, to nie tworzymy popytu na nowe woluminy. Oszczędzi nam to pieniądze i będzie bardziej w duchu niemarnowania.

Z lekturami sprawa jest bardzo łatwa, bo wystarczy udać się do biblioteki. Większość tych miejsc jest bardzo dobrze zaopatrzona w lektury szkolne. Dla uczniów z czytnikiem też nie jest „pod górkę”, bo ogrom lektur jest dostępnych od ręki i to za darmo bez wychodzenia z domu np. tutaj.

ZESZYTY, BLOKI RYSUNKOWE

Teoretycznie dobrym rozwiązaniem byłoby robienie notatek w elektronicznym kajecie. Jednak nie każdy uczeń ma do swojej dyspozycji lekki laptop, tablet i poza tym nie wiem, czy jest to dobry pomysł, aby dziecko nosiło ze sobą taki sprzęt (który sam w sobie nie jest taki zero waste).
 
W mojej ocenie jednym z rozsądnych rozwiązań jest dawanie dziecku zadrukowanych z jednej strony kartek papieru albo ich własnych rysunków, które są tylko na jednej stronie. Można z takich kartek stworzyć zeszyt albo zrobić dziurki i używać w segregatorze. Na takich kartkach uczeń może też przelewać swoją fantazję artystyczną.

Drugim w mojej ocenie rozsądnym rozwiązaniem jest nabywanie nowych papierowych produktów, ale z dobrych źródeł. Osobiście zaopatruję się w zeszyty w jednym z najlepszych praskich sklepów papierniczych „Papelote„. Wybrane zeszyty, kalendarze, arkusze itp. wykonywane są tam z papieru z odzysku tak jak i okładki tychże produktów. Niektóre są wykonane z papieru z certyfikatem i poszanowaniem przyrody. Wszystko, co tam znajdziemy, zostało stworzone w Czechach i to w trosce o sprawiedliwą zapłatę za pracę i naturę.

ARTYKUŁY PIŚMIENNICZE

Neonowe zakreślacze, kolorowe mazaki, pisaki i żelowe długopisy warto zastąpić po prostu kredkami. Kredki (ołówkowe, czy świecowe) są bardziej wydajne od takiego zakreślacza. Można nimi dozować kolor i go wymazać, są tańsze i nie pobrudzą plecaka, czy piórnika tak jak mazak bez skuwki. Co więcej, kredki ołówkowe są zazwyczaj zrobione z drewna i w Polsce mamy wiele firm, które produkują je na miejscu (np. Fabryka ołówków „Majewski St. i S-ka”),. Często takie kolorowe patyczki są „lakierowane” naturalnymi barwnikami (koniecznie sprawdzaj informacje od producenta) więc jest to dobra wieść dla tych, co lubią konsumować ich końcówki, bo chyba lepszym wyjściem jest już obgryzać drewno barwione nieszkodliwymi substancjami w miejsce plastiku. Kredki zazwyczaj można kupić w tekturowym opakowaniu albo luzem. A co najważniejsze na ogół można kompostować obierki z kredek, tak! W którymś z kolei wpisie dowiecie się co, jak i dlaczego.

 

Długopis warto zastąpić ołówkiem o odpowiedniej twardości. Dzięki temu odpadają nam takie wydatki i śmieciowe zakupy jak korektor, wkład do długopisu itp. Poza tym długopis jest kilkuczęściowy (sprężyna, skuwka, wkład, plastikowa rurka, zatyczka itp.) i jego powstawanie jest wieloetapowe. Ołówek jest właściwie trzyskładnikowy (drewno, grafit i klej).  i przede wszystkim nie jest to produkt plastikowy, który będzie zalegać na hałdzie śmieci, albo będzie czekał na swoją kolej do przeistoczenia się w inny produkt. Drugą opcją jest pióro, o którym Kasia pisała w jednym ze wpisów o biurze w stylu zero waste.

Ja jestem przekonana, że drewno z grafitem kupione luzem to lepsza opcja niż plastikowy, jednorazowy produkt.

Czy Wy też to tak widzicie?

 
Mnie osobiście najlepiej wykonuje się notatki ołówkiem i kredkami. Głównie ze względu na możliwość wymazania zapisanych treści i braku noszenia ze sobą dalszego oporządzenia piśmienniczego i styl. Tak, kredki i ołówek, to dla mnie bardzo stylowe akcesoria 🙂

POMOCE SZKOLNE

W celu nabycia takich produktów polecam odziedziczyć je po starszym rodzeństwie albo nabyć je w sklepie z artykułami kreślarskimi. W takich miejscach linijki kątomierze, czy cyrkle są np. metalowe, czyli potencjalnie mają dłuższa żywotność niż plastikowe. Mogą posłużyć wiele lat.

MATERIAŁY PLASTYCZNE

Tutaj widze dwa wyjścia. 1) zakupy hurtowe z innymi rodzicami (zawsze można kupić wielkie opakowania plasteliny i duże tubki farb itp.). 2)pójście pod prąd i na zajęcia plastyczne wysyłać dziecko z tym, co znajdziemy w domu np. zamiast bibuły kolorowe skrawki gazet, zamiast plasteliny-masa solna. Nie wiem może to dziwne pomysły, ale tylko to mi przychodzi do głowy. Na razie nie mam dzieci, wiec nie jestem na bieżąco w tej sprawie.

PLECAKI, PIÓRNIKI

Sprawa dość łatwa. Można plecak kupić używany na allegro, olx, czy w sklepie z używana odzieżą. Wybór w tych wymienionych miejscach jest oszałamiający. Można też tuningować aktualny plecak dziecka, bogacąc go o inne elementy i dodatki. Piórnik z łatwością zrobimy sami i to nawet nie posiadając maszyny do szycia. Jeśli się nam nie chce to kupno używanego schowka na kredki, to bułka z masłem.

 

     

Na zdjęciach wyżej są produkty firmy ”Papelote”, czyli lokalne czeskie wyroby. Bardzo przypadła mi do gustu ich opatentowana szyta w Czechach gumka na zeszyt pełniąca funkcje piórnika. Bardzo fajna opcja dla starszych uczniów i nie tylko.

    

WAŁÓWKA DO SZKOŁY

Oczywiście kanapki, przekąski i obiady lądują do własnych opakowań, czy woreczków i chustek. Im bardziej zwariowana chustka, czy woreczek, tym bardziej atrakcyjnym staje się dodatkiem dziecka (rodzice, to prawda?). Woda do swojej butelki metalowej, która będzie służyć przez wiele etapów nauki ucznia. I co najważniejsze, to przekazywanie dziecku dobrych nawyków żywieniowych, żeby się nie dało ponieść kolorowym opakowaniom w sklepiku szkolnym i sięgnęło po jadalne dobro przyniesione z domu.

     

      

Mam nadzieje, że ten wpis jest do strawienia :-). Mam również nadzieje, że da on do myślenia, tym którzy dotychczas myśleli, że nie jest możliwe ograniczenie śmiecenia w dziedzinie szkolnej. Jak i przekona tych, którzy tak postępują, że wybrali słuszną drogę.

Nie jem zwierząt, idea minimalizmu jest mi bliska, a w szeroko pojętej ekologii dobrze się odnajduję. Wspieram lokalnych przedsiębiorców, staram się konsumować z głową i używam narzędzia, jakim jest zero waste, by być bardziej odpowiedzialnym Ziemianinem. Wiem, że moja działania nic nie zmienią, ale robię dalej swoje.