Oszczędność w garderobie, czyli szafa kapsułowa

Categories Trendy

Cykl wpisów zatytułowany Trendy, jak sama nazwa wskazuje, ma na celu pokazanie bieżących tendencji w różnych dziedzinach życia.

Poprzedni wpis z tej serii, to: Oszczędność przestrzeni: mikrodomy i mikroapartamenty

Czym jest szafa kapsułowa?

Termin powstał już w latach 70. ubiegłego wieku i oznacza posiadanie kilku niezbędnych ubrań (bluzek, spódnic, spodni, etc.), którym co sezon można nadawać nowy charakter przy pomocy dodatków.

Obecnie wiele osób stawia sobie wyzwanie tworzenia szafy kapsułowej składającej się z określonej liczby rzeczy: w projekcie 333 zainicjowanym przez Courtney Carver są to 33 rzeczy na 3 miesiące.

 

Pierwszy raz zetknęłam się z szafą kapsułową u Coco z Light by Coco na youtubie. Zawsze, gdy potrzebuję inspiracji, lubię podglądać jej klasyczne zestawienia, którymi udowadnia, że jakość i klasyka są zawsze w modzie.

 

 

W Polsce, najbardziej popularną blogerką, która podjęła się stworzenia szafy kapsułowej jest Kasia z bloga Simplicite, na którym to przez długi czas publikowała wpisy z cyklu „Szafa minimalistki”. Fajnie było obserwować metamorfozę jej garderoby w zależności od zmian zachodzących w życiu zawodowym i nie tylko. Ostatnio u Kasi pojawił się też wpis na temat tego jak stworzyć szafę kapsułową.

Jak wygląda moja szafa?

Przyznam, że liczne przeprowadzki pomagały mi w regularnym wietrzeniu mojej garderoby, jednak często ponownie trafiały tam przypadkowe ciuchy. A to bluzka kupiona na promocji, a to niepowtarzalna sukienka wypatrzona w second handzie. Moja szafa często ewoluowała za sprawą zmian w moim trybie życia. Czasami musiałam ubierać bardziej oficjalne stroje i właśnie wtedy zainwestowałam w kilka klasycznych ciuchów, które są do dziś w mojej szafie. Był też czas, kiedy pracowałam zdalnie i nie musiałam się specjalnie stroić;) Potem ciąża i wreszcie urlop macierzyński. Dziś wydaje mi się, że wychodzę na prostą w kwestii ubrań i lepiej wiem czego chcę, w czym mi wygodnie i co mi pasuje. Staram się kupować mniej, ale za to dobrych jakościowo ubrań. Coraz częściej zwracam uwagę nie tylko na skład, ale też na miejsce produkcji. Nadal cieszę się jak dziecko, gdy upoluję fajną rzecz z drugiej ręki za bezcen:)

W uporządkowaniu mojej szafy oraz samego podejścia do nabywania i pozbywania się ubrań pomogła mi książka Joanny Glogazy (znanej z bloga Styledigger) „Slow fashion. Modowa rewolucja” – szczerze ją Wam polecam.

 

 

 

 

 

 

Kolejną rzeczą, która pomaga mi zachować umiar, są słowa Bei Johnson z jej książki „Zero Waste Home”, w której napisała, że najbardziej eko jest to, co już mamy w szafie (Reuse – używaj ponownie). Zarówno Bea, jak i jej rodzina ograniczyli ilość ubrań do niezbędnego minimum, dzięki czemu każde z nich jest w stanie zapakować zawartość swojej garderoby do jednej walizki. Bea dwa razy do roku aktualizuje swoją szafę, robiąc zakupy w second-handzie.

Bea Johnson podczas spotkania Zero Waste Lifestyle w Bristolu

Jakie jest Wasze podejście do mody? Czy bliska jest Wam idea szafy kapsułowej?

Kiedy pierwszy raz usłyszała o zero waste, pomyślała, że to coś dla niej i choć nadal ilość śmieci, które generuje jest daleka od zera, stara się wdrażać ideę ograniczania odpadów i zarażać nią innych.