Osiągnięcia w 2016 roku #zerowaste

Categories Zero Waste: Krok po kroku

Ostatnie dni w roku, to czas podsumowań, postanowiłyśmy zatem i my zastanowić się, jakie pomysły udało nam się wdrożyć w życie w 2016 roku w duchu zero waste.

 

ANNA

  • Na zakupy chodzę z własnymi torbami, słoikami, pojemnikami i woreczkami.
  • Po jedzenie na wynos chodzę ze swoim słoikiem, czy obruskiem.
  • Detergenty do sprzątania domu całkowicie zastąpiłam sodą, octem i wodą, a płyn do naczyń kupuję na ml do swojego pojemnika.
  • Zamiast tradycyjnej gąbki do mycia naczyń używam plecionej ze sznurka albo lufy.
  • W miejsce jednorazowej maszynki do golenia używam tej na żyletki.
  • Nie używam patyczków do uszu. Do korekcji kreski na oku używam zgiętego wielorazowego płatka kosmetycznego, a do drapania się w uchu bambusowego patyczka oriculi.
  • Pastę do zębów nabywam we szkle (polska marka Trawiaste).
  • Większość warzyw nie obieram, ale szoruję szczotką.
  • Do mycia włosów używałam mydła i octu, a teraz zaczęłam myć je kupionym na ml do własnego pojemnika szamponem.
  • Nie używam celulozowych chusteczek higienicznych, tylko materiałowe wielorazowe.
  • Zanoszę bio odpad do odpowiedniego miejsca.
  • Przekonałam się, że można piec bez papieru do pieczenia i bez mat silikonowych. Wystarczy dobrze natłuszczona forma.
  • Zrobiłam swój pierwszy w życiu balsam do ciała z prawdziwego zdarzenia ze składników kupionych na wagę.
  • W dniach 2-16.12 z okazji wyzwania śmieciowego organizowanego przez czeskiego wydawcę przetłumaczonej książki B. Johnson udało mi się „wyprodukować” 214 g śmieci w swoim domu.
  • Prowadzę na Instagramie profil, na którym pokazuję jak mi idzie zero waste i sprawia mi to ogromną frajdę. Od niedawna współtworzę też naszą stronę zeroheroes.pl, która pozwala mi szerzej dzielić się tym co mi w duszy gra.

KASIA

  • Trochę za sprawą przeprowadzki i zmian w życiu profesjonalnym, ale jednak – zamieniłam cztery koła na piesze wędrówki, rower, a czasami transport publiczny czy taksówkę. Nie mówię, że pozbywam się prawa jazdy, ale na ten czas życie bez samochodu jest mi jak najbardziej na rękę, a pobliskie sklepy w zupełności zaspokajają moje potrzeby zakupowe (ok, od czasu do czasu zamawiam rzeczy przez internet…).
  • Ciąża była dla mnie motywacją do usunięcia toksycznych substancji z mojego otoczenia. Także podczas sprzątania prym wiedzie wspomniany przez Annę duet – soda i ocet. Znakomicie radzą sobie w 90% przypadków. Ograniczyłam też znacznie ilość kosmetyków, które używam, a pozostałe zamieniłam na naturalne. Mega odkryciem okazało się szare mydło z Barwy, które używam zamiast mydła w płynie i żelu pod prysznic. Zapieram też nim większe zabrudzenia zanim trafią do prania. Udało mi się też znaleźć kilka produktów o dobrym składzie w 5-litrowych butlach: szampon, płyn do prania i płyn do mycia naczyń, dzięki czemu od marca nie musiałam jeszcze ich uzupełniać.
  •   Większość wyprawki dla mojego dziecka udało mi się zdobyć z drugiej ręki – niektóre za sprawą wspaniałych znajomych, których pociechy nie potrzebowały już kosza Mojżesza czy fotelika samochodowego, a inne wyszperałam w second-handach lub wylicytowałam na aukcjach internetowych. Jeśli kupuję nowe rzeczy staram się zwracać uwagę na wykonanie produktu i jego funkcjonalność (jeśli to możliwe, staram się kupować coś, co posłuży nam jak najdłużej lub nada się dla kolejnej osoby).
  • Starałam się też bezmyślnie nie wyrzucać rzeczy lub oddawać do sklepów charytatywnych, ale znaleźć im drugi dom. Na przykład, niepotrzebne książki w języku polskim oddałam (po uprzednim zapytaniu o zgodę) do biblioteki miejskiej, która ma kilka półek z polskimi książkami. Mam nadzieję, że ucieszą jakiegoś rodaka, który tak jak ja łaknie lektury w języku ojczystym.

A jak u Was? Z czego jesteście dumni?

Kiedy pierwszy raz usłyszała o zero waste, pomyślała, że to coś dla niej i choć nadal ilość śmieci, które generuje jest daleka od zera, stara się wdrażać ideę ograniczania odpadów i zarażać nią innych.
  • Do Kasi: ja też kiedyś kupowałam szare mydło Barwy – niestety zawiera olej palmowy. Do prania lepszym wyborem będzie certyfikowane roślinne mydło marsylskie.

    • Dzięki za wskazówkę. Nie wczytałam się w skład tego mydła. Muszę się w końcu rozejrzeć za mydłem marsylskim, bo wiele osób je chwali. Poza tym planuję też niedługo rozpocząć własną produkcję:) Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego w nowym roku! [Kasia]

  • Kasia Sobala

    ja też zbieram wyprawkę, oprócz kilku body z Lidla(biobawełna), kompletu startowego pieluszek wielo i tetry, wszystko mamy z drugiej ręki. ciuszki od koleżanek, wózek od rodziny, pieluszki wielo w większości z bazarku facebookowego. jedyną rzeczą którą musimy kupić nową jest fotelik samochodowy, dużo czytałam i to jednak musi być nowe, niestety używane mogą okazać się niebezpieczne jeśli brały udział w wypadku.

    zakupy robimy z własnymi torbami, owoce i warzywa staram się kupować nie pakowane, używam ecobamboo szczoteczki, a mydła w płynie powoli wymieniam na te w kostce z ekosklepu 🙂

    • Super! Dzieci tak szybko z tego wszystkiego wyrastają, że spokojnie można znaleźć prawie wszystko na rynku wtórnym. My mieliśmy pierwszy rozmiar fotelika po zaufanych znajomych, których dziecko już wyrosło (wiedzieliśmy, że fotelik jest bezwypadkowy), ale teraz już przymierzamy się do zakupu nowego, który starczy nam na dłużej. [Kasia]