PODSUMOWANIE MIESIĄCA #LUTY

Categories PODSUMOWANIE MIESIĄCA

Tytuł mówi sam za siebie. Pod koniec każdego miesiąca postaram się popełnić podsumowanie miesiąca, które będzie w pewien sposób związane z opcją zero waste. Nie uważam się za bardzo ciekawą osobę, która musi się dzielić swoim życiem na łamach bloga, ale chodzi mi raczej o pokazanie, ze można starać się żyć tak, by przez ręce czy dom przeleciało mniej śmieci.

       

Luty upłynął mi pod znakiem zasadniczej nieobecności w kuchni. Wybitnie nie chciało mi się gotować. Dlatego też głównie stołowałam się miejscach poza domem. Wszystko, co chciałam kupić do zjedzenia nabyłam do swoich pojemników, chustek i słoików. Jeszcze nie spotkałam się z odmową zapakowania jadła do przyniesionych rzeczy. Może to urok miasta, jakim jest Praga, może świadomość ekologiczna jest tutaj na wyższym poziomie albo może moje bezkompromisowe podejście robi całą robotę. Chcąc kupić gotowe jedzenie do swoich pomocy, nigdy nie pytam się czy jest taka możliwość. Po prostu zdecydowanie, jakby to było zupełnie naturalne, podaję pojemnik i mówię co do czego chcę.

      

To, że nie chciało mi się gotować nie znaczyło, że całkowicie zrezygnowałam z zakupów spożywczych. W lutym byłam dwa razy w najlepszym sklepie spożywczym zero waste w Pradze, o którym wspominałam w tym wpisie. Podczas pierwszej wizyty kupiłam kaszę gryczaną, płatki owsiane i orzechy brazylijskie, a za drugim razem jadalne kosmetyki, o których będzie niżej. Wyjątkowo udałam się także do marketu (wytłoczka po jajach będzie użyta ponownie). Nie robię tego często, ale jakoś tak wyszło. Chciałabym w przyszłości całkowicie zrezygnować z zakupów w miejscach typu market, supermarket czy hiper. Póki co, odwiedzam takie sklepy tak raz na miesiąc-dwa głównie w sezonie jesień-zima. Na szczęście za pasem mamy wiosnę i w końcu powrócą targowiska ze swoim magicznym klimatem i lepszymi produktami od tych w sklepach wielkopowierzchniowych.

W tym miesiącu stała się rzecz bardzo ciekawa i obiecująca dla mnie. Mój partner wylazł ze swojej strefy komfortu i sam kupił mi pastę kanapkową do słoika. Partner szedł po papier toaletowy do sklepu, ja przy okazji chciałam, aby mi kupił coś do mazania chleba. Gdy dałam mu słoik powiedział, że jak pójdę z nim, to kupimy ten produkt, ale sam nie da rady. Na to ja spokojnie zabrałam słoik i bez scen zatknęłam temat. Jednak on zabrał ten słoik i powiedział, że postara się. No i wrócił z słoiczkiem mazidła i zdaniem „to nie było takie ciężkie”, ale wolę jak to Ty robisz takie zakupy. Mogę to podsumować tak, nie taki diabeł straszny, jak go malują, a z M. jestem bardzo dumna.

Oczywiście w tym miesięcznym podsumowaniu nie mogło zabraknąć tłustego czwartku, a jak!

W drugim miesiącu tego roku „denkowałam” swoje zasoby mydła, maseł i olejów. W związku z tym konieczna była wizyta w sklepie z olejami na ml (i nie tylko) i Bezobalu. W BO nabyłam olej kokosowy i masło kakaowe, a w sklepie z olejami do swojego szkła kupiłam kilka ciekawych pozycji. Nie będę zdradzać teraz, bo o tym będzie w kolejnym wpisie.
 
Przy okazji skończył mi się płyn do naczyń, proszek do prania i inne tego typu produkty, więc poszłam do drogerii zero waste, o której przeczytać możecie w tym wpisie. Na zdjęciu mydła do prania, bardziej przyjazny środowisku proszek do prania, płyn do naczyń (z orzechów piorących) i soda.

Ten piękny woreczek ze zdjęcia powyżej dostałam w tymże miesiącu od koleżanki Magdy, która robi dobroczynne mydła, kremy i balsamy swoimi zręcznymi dłońmi dla siebie i praskiej Polonii. Ten worek to tez jej zasługa.

     

 

25.02 we wspaniałym miejscu, jakim jest Toulcův dvůr, czyli Centrum Edukacji Ekologicznej, naprzeciwko którego mam przyjemność mieszkać był Masopust. Czyli pożegnanie karnawału. Podczas tego typu wydarzeń w całej Czeskiej Republice odbywają się okolicznościowe jarmarki, pochody i inne tego typu atrakcje. Głównie te wydarzenia kręcą się wokół jedzenia zwierząt, ale wegetarian i wegan też znajdzie coś dla siebie. Na tegorocznej edycji zrobiłam małe zakupy, bo swoje dobra sprzedają tam lokalne piekarnie, cukiernie i np. rolnicy itp.

 

      

 

Do moich pojemników wylądował quiche szpinak z wędzonym tofu, quiche z kozim serem, sernik, ciastko owsiane, przyprawa pomidorowa (suszone pomidory, oregano, czosnek, cebula) i chleb żytni na zakwasie. Przy okazji w jadłodajni zjedliśmy porządny obiad, bo jak zwykle mają tam dwie opcje wege i nie wege.

W ogóle miejsce takie jakim jest Toulcův dvůr zasługuje na wzmiankę w osobnym wpisie.

W tym najkrótszym miesiącu roku zrobiłam sobie nowy tatuaż. Zasadniczo nie ma się czym chwalić, bo tatuaże nie idą w parze z ideą zero waste, ale… Rozmawiałam na temat generowania śmieci ze swoim lokalnym ( :)) tatuażystą i przyznał mi rację, że to już poszło za daleko. Podczas pracy, gdy w ciszy i skupieniu malował, myślał nad tym i po wszystkim powiedział mi, że zastanowi się nad zakupem ręczników, co prawda jednorazowych, ale o ileś warstw grubszych i bardziej chłonnych, żeby dłużej mu służyły w wycieraniu barw i mniej je trwonił. Niby nic, ale jednak coś! W związku z tym chodzi mi po głowie wpis związany z tatuażami, ale pożyjemy, zobaczymy.

Mam nadzieję, że wpis przypadł Wam do gustu i z okazji comiesięcznego podsumowania spotkamy się za miesiąc 🙂

Ps. To już rok jak używam narzędzia, jakim jest zero waste, by uprościć swoje życie i ograniczyć śmiecenie wokół siebie.

Nie jem zwierząt, idea minimalizmu jest mi bliska, a w szeroko pojętej ekologii dobrze się odnajduję. Wspieram lokalnych przedsiębiorców, staram się konsumować z głową i używam narzędzia, jakim jest zero waste, by być bardziej odpowiedzialnym Ziemianinem. Wiem, że moja działania nic nie zmienią, ale robię dalej swoje.
  • Piękna opowieść i jak zwykle cudowne, inspirujące zdjęcia! Niby taki zwykły luty, a ile dobra może się w nim wydarzyć. Podziwiam Mirka i trzymam kciuki za jego zero odpadowe działania! Jestem pewna, że to był dopiero pierwszy krok z wielu kolejnych na jego drodze.

    • A to ja jeszcze zapomniałam wiele informacji tam zamieścić. Podsumowanie mojego wyzwania luty bez słoików, gdzie kupiłam tylko 3 produkty w słoiku (brawo ja). Zapomniałam napisać jak fajną akcją był #lutybezfoliowek i jakie wspaniałe osoby utworzyły takie wydarzenie.
      Kasiu, dziękuję Ci za miłe słowa 🙂 Przesyłam kawałek praskiego słońca
      [Anna]

  • Dorota Czopyk

    Mam pytanie! To masło kakaowe jest do jedzenia czy kosmetyczne? Chciałam kiedyś zrobić czekoladę sama – właśnie z masłem kakaowym, ale nigdzie nie mogę znaleźć takiego jadalnego. 🙁

    • Z moich doświadczeń i eksperymentów wynika, że nadaje się i do jedzenia i do mazania na ciele 🙂
      [Anna]

      • Dorota Czopyk

        Cudownie!!! 🙂