DOBRA ZMIANA ZERO WASTE #mydło

Categories Dobra zmiana

 

Prowokacyjna z nazwy seria DOBRA ZMIANA ZERO WASTE, to cykl składający się z konkretnych przykładów jak w prosty sposób można wprowadzić zasady zero śmieciowe w życie codzienne.

Żel pod prysznic, pianka i galaretka myjąca, żel peelingujący, balsam pod prysznic, krem i płyn do kąpieli, emulsja myjąca… nazw, konsystencji, opakowań, marek, kolorów jest wiele cel teoretycznie jest ten sam, usuwanie brudu i zanieczyszczeń z powierzchni skóry.

Czy do tak nieskomplikowanej czynności jak mycie są nam potrzebne te wszystkie specyfiki?

Moi dziadkowie i do pewnego momentu rodzice do higieny ciała używali zwykłego mydła. Spełniało ono wszystkie oczekiwania użytkowników, było niedrogie, wydajne, zmywało brud i zanieczyszczenia. Dziadkowie zostali wierni klasycznej kostce do końca swych dni, lecz rodzice dali się porwać pojawiającym się coraz częściej na sklepowych półkach kosmetykom „zagranicznym”. Siłą rzeczy kolorowe opakowania mnie również uwiodły i do swoich dwudziestych któryś urodzin z dziką satysfakcją nabywałam kolejne fantazyjne kształty plastikowych opakowań z podejrzaną zawartością. Gdzieś po drodze całkowicie mi umknął cel w jakim kupuję środki myjące.

Z biegiem czasu w wielu kwestiach odzyskałam zdrowy rozsądek i z etapu pakowanych kosmetyków, potem pakowanych eko kosmetyków płynnie przeszłam na te domowej roboty, czy nabywane na wagę. Zyskałam tym przede wszystkim kontrolę nad stanem posiadania środków higienicznych, oszczędności i wiem, że z w kontakcie z moim ciałem nie znajdują się wątpliwej reputacji składniki.

Co więcej, cieszę się, że podczas mycia do odpływu nie ściekają detergenty i inne chemikalia tylko substancje bardziej przyjazne dla środowiska. Używam mydła zamiast tych wszystkich wynalazków i nie zamieniłabym go na nic innego. Spełnia swoją rolę, jest wygodne w podróży i bezpieczne. Wybieram mydła robione ręcznie przez lokalnych twórców, albo nabywam, te co do których jakościowo nie mam zastrzeżeń. Znam potrzeby swojej skóry i według tego klucza zaopatruje się w ten niezbędny produkt. Jeszcze jednym bardzo ważnym kryterium moich wyborów, to produkt bez opakowania. W tym wypadku mydło idealnie wpisuje się w idee zero waste.

Jeśli jednak mydło, to nie Twoja bajka, lubisz eko kosmetyki w plastiku, czy te popularne,  to uświadom sobie, że nie zmieniając swoich wyborów:

• płacisz za zaśmiecanie swojego najbliższego otoczenia (pełny kosz w domu, przepełniony śmietnik przed domem)
• płacisz za to by Ziemia była bardziej zaśmiecona (zalegające sterty śmieci na wysypiskach, zaśmiecony ląd i środowisko wodne)
• płacisz za zanieczyszczenie wód (konserwanty, detergenty, plastikowe mikrogranulki – oczyszczalnie ścieków nie są • panaceum na czystą wodę)
• płacisz za zabijanie i kaleczenie zwierząt (morskie zwierzęta zaplątane w plastikowe śmieci, czy jedzące plastikowe granulki, które z  łazienek trafiają do wód)
• płacisz za opakowanie, które zostało zaprojektowane, by być śmieciem (po co płacić za coś, co z góry przeznaczone jest do wylądowania w koszu?)
• płacisz za szkodliwe związki chemiczne (mogą się wchłaniać w skórę i gromadzić na jej powierzchni, powodując np. alergie)

Czy nam się to podoba, czy nie każdą wydaną monetą przyczyniamy się do poprawy, lub pogorszenia aktualnego stanu przestrzeni, w której współistniejemy. Warto zatem się zastanowić i zacząć wdrażać ideę zero waste do życia swojego i swoich bliskich.

Nie jem zwierząt, idea minimalizmu jest mi bliska, a w szeroko pojętej ekologii dobrze się odnajduję. Wspieram lokalnych przedsiębiorców, staram się konsumować z głową i używam narzędzia, jakim jest zero waste, by być bardziej odpowiedzialnym Ziemianinem. Wiem, że moja działania nic nie zmienią, ale robię dalej swoje.
  • nat

    To jedna z najtrudniejszych zmian – nie znoszę mydła w kostce, m.in. za jego dziwaczną konsystencję po zmoczeniu. Aktualnie kupuję duże opakowania produktów w płynie o prostym składzie, chociaż wiem, że to nie jest dobre wyjście. Szukam lepszego rozwiązania, ale mydło w kostce ewidentnie mi nie leży 🙁

    • Droga Nat, zainspirowalas mnie do naskrobania najnowszej notki na stronie, dziekuje Ci i zapraszam do zapoznania sie z trescia. Pozdrawiam Anna

  • Pingback: DOBRA ZMIANA ZERO WASTE #wpis uzupełniający o mydle w płynie – Zero Heroes()

  • Zakochałam się w tych mydłach na zdjęciu. Są prześliczne!

    • Dziekuje pieknie za koment, prosze sie nie smiac ze mnie. Moj talent to refleks 🙂 [Anna]

  • Mi mydło w kostce nie przeszkadza, jest ok, nawet takim w kostce myje buzię i włosy. Ale mój mąż nieraz grymasi i przez niego daję się namówić na różne specyfiki w płynie;/

    • Bogusiu, czy maz sie przekonal do szlachetnej kostki? 🙂 [Anna]

  • kasia

    Ja już od ponad dwóch lat nie używam nic innego jak tylko mydła w kostce. Miałam problemy ze skóra, koleżanka sprezentowała mi mydło które przywiozła ze swojego rodzinnego miasta Marsylii, 400g mydła wystarczyło na rok! Teraz kolega był w Marsylii i przywiózł mi następną partię, chyba starczy na kolejny rok;)

    • Kasia, ale czad! Dopiero teraz czytam ten komentarz i jestem zachwycona! Mydlo, ktore styka na rok BAJKA 🙂 [Anna]

  • Dorota Czopyk

    Mydło jest super i ten artykuł też!
    Dobitnie ponazywałaś wszystkie konsekwencje używania palety specyfików ze składnikami i opakowaniami „o wątpliwej reputacji” (hihi). Dziękuję! :*

    • Dorota, dzieki za komentarz 🙂 Nikt nie ma takiego refleksu jak ja 😀 [Anna]